czwartek, 3 stycznia 2013

Rozdział 3

~ Oczami Meghan ~

Ja spokojnie, kulturalnie śpię, a tu nagle walenie do drzwi. Patrze na budzik. Jest ... 3 w nocy ?! Kto normalny chodzi o tej godzinie po hotelu i budzi ludzi. Wstałam i podeszłam powoli do drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam chłopaka o brązowych włosach. Musze przyznać, że był całkiem przystojny.

- Hey jestem Louis - uśmiechnął się i podał mi rękę
- Ehmm, a ja Meghan - rzuciłam lekko zdziwiona - Więc Louis coś konkretnego Cię tutaj sprowadza ?
- Chciałem się zapoznać - wyszczerzył się
- Przychodzisz o 3 w nocy tylko po to, żeby się zapoznać ? - uniosłam lekko brwi z wrażenia
- Jasne, słyszałem że mamy bardzo sympatyczne a w dodatku piękne sąsiadki i chciałem jak najszybciej się zapoznać - uśmiechnął się szeroko
- Dobra, dobra nie słodź tylko mów co chcesz - zachichotałam
- Mógłbym u was dzisiaj się przespać ? Proszeeeee - zrobił maślane oczka
- Hola hola zwolnij. Nie możesz spać u siebie ?
- No bo ... ja .. ten ... no boje się sam spać bo oglądaliśmy horrory z chłopakami wieczorem, a z nimi nie śpie, ponieważ zrzucają mnie z łóżka. Uwierz podłoga nie jest wcale taka wygodna - skrzywił się trochę
- A niby czemu miałabym powolić Tobie nocować tutaj ? Hmmmm ?
- Obiecuję, że będę grzeczny - uśmiechnął się słodko
- Okey, ale zostajesz tu tylko ten jeden jedyny raz ;>
- Dziękuję ! - krzyknął i rzucił się na mnie radośnie tuląc
- Ciszeeeeej, obudzisz Em i Jenn - zezłościłam się troszkę, ale przynajmniej poskutkowało to na niego
- Przepraszam. - wyszeptał
- Będziesz spał na kanapie. Pasuje ?
- Mówiłem Ci że sam się boję - posmutniał
- Yhhh nie wiem jak ty to odrobisz, ale wisisz mi przysługę - przewróciłam oczami
- Dobrze. Zawsze do usług - puścił oczko

Położyłam się do łóżka a koło mnie ułożył się wygodnie Louis.Po kilku minutach zasnęłam.


*

Nie wiem jak to się stało, ale gdy się obudziłam spostrzegłam, że leżę wtulona w Louisa a on mnie obejmuje. Nie to żebym narzekała, ale trochę to było dziwne. Miałam jedynie nadzieję, że Emily czy też Jenny nas nie widziała ... chociaż co mi szkodzi, przecież to, że on tu przenocował nic nie znaczy. Fakt gdyby zobaczyli nas jacyś obcy ludzi mogli by pomyśleć nie wiadomo co, ale przecież to i tak nie byłaby prawda. Zresztą czemu ja o tym wogóle myślę ?! Nie obchodzi mnie to co ktoś sobie ubzdura. Ważne, że ja wiem, że nic się nie wydarzyło. Po tym całym rozmyślaniu odsunęłam delikatnie Louisa i wstałam, żeby się ubrać. Nie lubię długo spać. Zdecydowanie wolę wcześniej wstawać i mieć dłuższy dzień. Zjadłam śniadanie i udałam się na poranny spacerek po okolicy.


*


~ Oczami Louisa ~

Obudziłem się dość wcześnie, a Meghan już nie było. Może nie potrzebnie się narzucam, ale nie mogę sobie jej odpuścić. Ona naprawdę mi się spodobała. Postanowiłem że zaproszę ją na randkę. Tylko jest jeden mały problem. Ja kompletnie nie mam pojęcia jak to zrobić. Za to wiem kto umie być romantyczny. Ubrałem się i pognałem do swojego mieszkania. Mimo że był poranek chłopaki już nie spali.
- Kochanie mógłbyś mi powiedzieć gdzie byłeś ? - takimi to oto słowami przywitał mnie Harry
- Słońce to nie tak jak myślisz - próbowałem się bronić
- Z nami koniec - odpowiedział stanowczo
- Nieee proszę, daj mi jeszcze jedną szansę! Kocham Cię - krzyknąłęm ze smutkiem w głosie a Harry wraz z chłopakami w odpowiedzi zaczęli się śmiać. Ja również wybuchnąłem śmiechem.

- Dobra a tak serio to gdzie byłeś ? - zapytał Niall
- A no wiesz tu i tam - uśmiechnąłem się
- W klubie nocnym ? Pod sklepem ? U sąsiadek ? - strzelał Zayn
- Nie, nie i możeee - zaśmiałem się
- Uuuuu. No to mów, która ci wpadła w oko - zwrócił się do mnie Liam
- A no własnie mam do Ciebie w tej sprawie pytanie - poklepałem go po ramieniu
- Wal śmiało co Cię dręczy - uśmiechnął się
- No bo ty masz doświadczenie w sprawie kobiet. Wiesz jak być romantycznym, co je kręci itd. 
- I chcesz żebym ci pomógł się z nią umówić ? Tak ?
- Tak.
- Spoko. W końcu od czego są przyjaciele - uderzył mnie lekko w ramię
- My też ci pomożemy - oznajmili równocześnie Niall, Zayn i Harry.
- Ale chwila ... to nie Jenn prawda ? - zaciekawił się Zayn
- Nie martw się stary. Jenny jest twoja. Mi za to spodobała się Meghan - uśmiechnąłem się
- No to w porządku - odwzajemnił uśmiech


~ Oczami Jenny ~


Dochodziła godzina 12.00. Z Zaynem miałam się spotkać o 14.00. Muszę chyba zacząć się szykować jeśli chcę zdąrzyć. Naszykowałam to co mam zamiar włożyć i poszłam nalać wody do kąpieli. Nie zdążyłam jeszcze wejść do wanny i usłyszałam dźwięk telefonu. Otworzyłam sms'a
" Nie zapomnij o naszym spotkaniu ; ) Zayn "
Musiałabym być  chyba skończoną idiotką żeby zapomnieć o spotkaniu z takim przystojniakiem *,*
Po orzeźwiającej kąpieli ubrałam się w to, uczesałam włosy w kucyka, umalowałam sie i ani się obejrzałam a była już 13.50.
- Ulala, ale się wystroiłaś - powiedziała z zachwytem Emily
- Nie przesadzaj normalnie się ubrałam. - puściłam oko
- Mhmmm. Jeszcze niewidziałam żebyś tak się ubierała np. do szkoły - zaśmiała się
- No okey, okey. W końcu musze jakoś wyglądać skoro ide na randkę - uśmiechnęłam się
- Jak Ciebie zobaczy to chyba zaniemówi z wrażenia ... a potem Cię zgwałci bo nie wytrzyma - tknęła mnie palcem w brzuch.
- Hahaha, no dzięki ;D
- Ale taka prawda, zobaczysz ; )
W tej chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
- Oho, twój Romeo przyszedł - zachichotała
Trąciłam wesoło przyjaciółkę w ramię i poszłam otworzyć. W drzwiach ujrzałam Zayna w garniturze i bukietem róż w ręku.
- Wooow wyglądasz ślicznie - zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu.
- Dziękuję, ty też niczego sobie - uśmiechnęłam się zalotnie
- Proszę to dla Ciebie - wręczył mi kwiaty
Odpowiedziałam mu na to buziakiem w policzek a on się zarumienił.
- Tylko o 22.00 was widzę w domu ! - ostrzegła Em
Kiwnęliśmy głowami potwierdzająco. Zayn mnie wziął pod rękę i poszliśmy do restauracji. Siedzieliśmy w niej jakieś 3 godziny. Bardzo dobrze nam ze sobą było. Wspaniale się dogadywaliśmy i rozumieliśmy. Z restauracji udaliśmy się na plażę. Usiedliśmy koło siebie na brzegu morza. Spojrzałam na zegarek, była 20.00. Czas tak szybko leciał, a ja nie chciałam się rozstawać z Zaynem. Zachód słońca tego wieczoru był wprost magiczny. Siedziałam na piasku oparta głową o ramię chłopaka. W pewnym momencie złapał mnie za rękę i obrócił głowę w moją stronę. Serce zaczęło mi bić jak szalone.

- Jenny z nikim jeszcze tak nie rozmawiało mi się dobrze jak z Tobą. Spodobałaś mi się od momentu gdy Cię zobaczyłem. Wiem, że znamy się dopiero dwa dni, ale chcę żebyś wiedziała ... Kocham Cię.

Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Po głowie krążyło mi tysiąc myśli. Bardzo podobał mi się Zayn, czułam że zakochuję się w nim, ale nie byłam pewna co do tego uczucia. Nie chciałam go zranić bo wiem że to mogło by poważnie zaszkodzić naszej znajomości.

- Zayn ... ja .. ja nie wiem...- mówiłam zakłopotana
- Nic nie mów. Poprostu tu bądź. - uśmiechnął się lekko

Nie potrafiłam oprzeć się jego urokowi. Nasze twarze powoli się do siebie zbliżały. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Nie mogłam oderwać wzroku od jego brązowych tęczówek. Nasze usta się zetknęły zaczynając namiętny pocałynek. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie, ale robiło się późno. Szliśmy do hotelu wzdłuż plaży, trzymając się za ręce.

- Może zapoznałbyś mnie kiedyś ze swoimi lokatorami ? Hmmm ? - zaproponowałam
- Nie wiem czy to dobry pomysł. Oni są tacy trochę... jakby to ująć ... nieogarnięci - zaśmiał się
- Oj nie znasz moich przyjaciółek - uśmiechnęłam się na samą myśl o nich
- Okey. W takim razie nie ma problemu. Przyjdźcie do nas wieczorem.

Byliśmy już koło swoich apartamentów. Nagle Zayn przyciągnął mnie do siebie,objął i pocałował. Muszę przyznać że nieziemsko całuje. ^^

- Dobranoc - powiedział z uśmiechem na twarzy
- Dobranoc - odpowiedziałam i weszłam do swojego mieszkania


~ Oczmi Emily ~

Słuchałam piosenki " They Don't Know About Us ", którą śpiewa One Direction. Znałam ten zespół, ale nie wiedziałam nawet jak oni wyglądają. Chciałam to zmienić. Weszłam w Google, wpisałam " One Direction " i kliknęłam Wikipedie. Zamurowało mnie. Na zdjęciu zespołu był ten sam chłopak co umówił się z Jenn. Sprawdziłam skład zespołu. Jest ! ZAYN MALIK. Nie no poprostu kurwa nie. Na przeciwko nas mieszka One Direction! Nie jestem jakąś psychofanką, ale to jest niewiarygodne. Usłyszałam jak drzwi się otwierają. Po chwili do pokoju weszła Jenny.

- No ! Masz szczęście że widzę Ciebie przed 22.00 - kiwnęłam na nią palcem
- Nie chcę nawet wiedzieć co byś ze mną zrobiła jakbym wróciła o 22.01 - parsknęłam śmiechem
- A tak wgl. Nie uwierzysz czego się dowiedziałam ?!
- No dawaj. Zaskocz mnie.
- Mam walić prosto z mostu ? ;>
- Owszem ; )
- Okey. Byłaś na randce z członkiem zespołu One Direction !
- Cooo ?! - wytrzeszczyła oczy
- No tak, patrz.

Pokazałam TO jej, a ona stanęła jak słup nieruchomo zapatrzona w jeden punkt przed sobą. Po pewnym czasie zaczęło mnie to przerażać więc pstrykłam jej palcami przed nosem. Odcknęła się jakby wyrwano ją z transu.

- Właśnie Em przypomniało mi się coś. Zayn zaprosił nas jutro na wieczór do siebie żebyśmy się wszyscy zapoznali. Więc proszę Cię nie rób żadnych scen jak tam pójdziemy - uprzedziła mnie
- No problem. Będę spokojna - zapewniłam ją
- Nie wierze ci, ale okey niech będzie. Zmieniając temat ... widziałaś gdzieś Meg ?
- Śpi.
- Chyba wezmę z niej przykład i też udam się do krainy Morfeusza. Dobranoc. - powiedziała i odeszła z kamiennym wyrazem twarzy.
- Ja również. Dobranoc Jenny.





_____________________________________________________
Przepraszam że tak długo nie dodawałam kolejnego rozdziału, ale nie miałam ani chęci ani pomysłu żeby go napisać. W końcu się jakoś zmotywowałam i powstał on ; ) Nie jestem zbytnio z niego zadowolona, ale postaram się napisać lepszy kolejny ; )

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Rozdział 2

~ Oczami Jenny ~


Nie śpie już chyba od 4.00. Jestem tak podjarana tym lotem, że o Bożeee. Dobra jest 7.00, więc trzeba zacząć się przygotowywać. Spakowałam się wczoraj, a dzisiaj wystarczy to, że się ubiorę. Nałożyłam na siebie moje ulubione niebieskie rurki, t-shirt z flagą UK i kochane dunky. Włączyłam laptopa i zalogowałam się na twittera. Od samego rana wszędzie piszą o 1D. Mają w tym tygodniu koncert w Madison Square Garden i każdy się tym jara. Ja również jestem fanką, ale nie odbija mi aż tak na ich punkcie. Poprostu lubię ich muzykę. Przecież oprócz tego, że są sławni, to zwykłe chłopaki.
- Kochanie, zejdź na śniadanie - krzyknęła mama z dołu.
Jak zobaczyłam talerz naleśników odrazu mój brzuch się ucieszył. Były przeeeeepyszne.
- Mamo, bo ja się tak zastanawiałam... mam bilety na lot, a pieniądze na dalszą podróż skąd mam wziąć ?
- No przecież ci dam - odparła spokojnie
- A tak z ciekawości to ile ?
- Myślałam dać tobie jakieś 10 000 euro.
- 10 000 euro ?! - zakrztusiłam się aż ze zdziwienia i wytrzeszczyłam oczy na swoją rodzicielkę
- Okey, skoro tyle to dla Ciebie mało, to niech będzie 20 000 euro, ale ani grosza więcej.
- Aaaaaaaaa! Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękujęęęę ! - ucałowałam ją i wybiegłam z domu

                                                                    *

~ Oczami Emily ~

Obudziłam się w świetnym humorze. No to dzisiaj Londyn. Na samą myśl o tym, na twarzy pojawił mi się banan. Włączyłam 4fun.tv, żeby posłuchać sobie muzyki. Akurat leciało WMYB, więc zaczęłam tańczyć i śpiewać. W moim przypadku śpiew to darcie się na całą chate, a taniec to wykonywanie jakiś dziwnych ruchów. Moje " wielkie show " przerwała wbiegająca do pokoju Jenny.
- Ej, ale mogłabyś czasami pukać.
- Sorrsy, ale jakoś tak samo wyszło. - uśmiechnęła się
- Dobra tam, co tam powiesz ?
- Mam 20 000 euro na wyjazd, uwierzysz ?!
- WTF ?!
- Też się zdziwiłam, ale z grzeczności nie będę się sprzeczać - uśmiechnęłam się szatańsko
- Woooooooow, zaszalała kobieta.
- Oj tam, oj tam, raz niech się poświęci. Chodźmy do Meghan.

                                                                      *

Weszłyśmy po cichu do domu naszej kochanej Megi i udałyśmy się do jej pokoju.
- Meghan pobudka! - krzyknęła Jenny
- Pacz no jak ona słodko śpi - wymieniliśmy porozumiewawcze spojrzenia.
- Myślisz o tym samym co ja ? - poruszyła brwiami Jenn
- Pewnie, że tak - uśmiechnęłam się cwaniacko
- To ja idę do łazienki. - zachichotała.
Za pięć minut wróciła z kubkiem pełnym zimnej wody.
- Daj ja chcę !
- Ok, masz - oddała mi narzędzie naszej zbrodni, a ja wylałam wodę prosto na twarz śpiącej istoty.
-Aaaaaaa, zimnoooo ! - krzyczała oburzona dziewczyna. - Jesteście nienormalne !
- Też Cię kochamyyy ! - powiedziałyśmy i przytuliłyśmy ją, na co ona wywróciła oczami i zaczęła się śmiać.

~ Oczami Meghan ~
Super 8.00 rano, a ja zostałam oblana wodą. Czemu ludzie używają tak derastycznych środków?! Jakby nie było nic łagodniejszego.
- Nie mogłyście już lepiej zwalić mnie z łóżka ?!
- Yyyy... nieee. - powiedziały przez śmiech. - Ubieraj się, Londyn na nas czeka.
- Może sobie jeszcze poczekać. Jak kocha to nie odejdzie.
- Hahahahahaha !
- No co? Chciałyście, żebym uważała na polskim to uważałam, a teraz macie skutki ! Dobra to ja idę się ogarnę troche.
Włożyłam czarne leginsy, czerwoną tunikę, białę conversy i uczesałam się w kucyk.
- To gdzie się wybieramy? - zwróciłam się do dziewczyn
- Skoro niedługo odlatujemy to może przejdziemy się w nasze ulubione miejsce - zaproponowała Jenn
- Świetny pomysł- odparłam razem z Emily.
Udałyśmy się nad małe jeziorko położone koło lasu. Zawsze się tam wybierałyśmy kiedy któraśz nas miała doła. Mogłyśmy się tam wyciszyć i pomyśleć nad swoimi problemami. Siedziałyśmy tam i rozmawiałyśmy, aż się zorientowałyśmy, że dochodzi 13.00.
- Trzeba się zbierać. Nasza przyszłość wzywa. - uśmiechnęłam się do moich best friends.
Wstałyśmy i poszła każda do swojego domu.

                                                                        *

~ Oczami Jenny ~


Godzine później byłyśmy już na lotnisku. Żegnałyśmy się ze swoją rodziną ze łzami w oczach. Mimo tego, że denerwowali nas rodzice to wiedziałyśmy, że będzie nam ich brakować.
- Muszę już iść bo zaraz samolot startuje, pa mamo. - ucałowałam ją i odeszłam z daleka jeszcze usłyszałam
- Trzymaj się, będę do ciebie dzwonić co jakiś czas.
Dołączyłam do dziewczyn i wsiadłyśmy do samolotu.
- Wolność ! - krzyknęłyśmy, gdy byłyśmy już w środku.
Całą drogę śmiałyśmy się i wygłupiałyśmy. Ogólnie cały czas było wesoło.
- Za pięc minut podejdziemy do lądowania, proszę zapiąć pasy. - usłyszałam głos stewardessy.
- Nie mogę się już doczekac balang w tych odjazdowych klubach. - powiedziała podekscytowana Emily.
Całą naszą trójkę kręciły imprezy i różne tego typu rzeczy, więc po słowach wypowiedzianych przez dziewczynę zaczęłyśmy wszytskie rozmyślać co będziemy robić, gdzie będziemy spędzać czas itp. Po wyjściu z samolotu Meg zadzwoniła po taksówkę. Samochód pojawił się w przeciągu 5 minut.
- Poprosimy na Rowling Stone 27. - zwróciłam się do kierowcy.
- Już się robi, drogie panie. - odpowiedział z uśmiechem.
Wydawał się być bardzo miły jak na moje oko, ale przerażały mnie jedynie te jego wąsiskaaaaa >.<
Piętnaście minut później byłyśmy w miejscu, gdzie miałyśmy zamiar się zatrzymać. Hotel był wkoło otoczony grupami dziewczyn.
- Co tu się dzieje ? - popatrzyłam na dziewczyny z miną WTF.
One na to jedynie wzruszyły ramionami. Wzięłyśmy walizki, przepchnęłyśmy się przez tłum i weszłyśmy do budynku.

~ Oczami Emily ~
Po zobaczeniu hotelu byłam wniebowzięta, a gdy weszłam do środka to już wogóle. To co się działo było jak sen. Będziemy mieszkać w najbardziej zajebistym i oczywiście najdroższym hotelu w Londynie.
- Tu jest cudownie ! - wykrzyczałam, ludzie zaczęli się na mnie gapić, a moje przyjaciółki wybuchły śmiechem. Jenny była rozsądniejszą
 i bardziej poważną dziewczyną niż ja czy Meghan. Więc to jej przypadł "zaszczyt" zameldowania nas. Zabrała klucze i poszłyśmy do naszego apartamentu. Kiedy otworzyłyśmy drzwi, szczęki nam opadły. Pokoje były nieziemskie. Zwłaszcza moje ulubione miejsce - łazienka.
- Czuję, że te wakacje będą wprost wyjebane w kosmos. - powiedziałam z bananem na twarzy.

~ Oczami Jenny ~

Rozpakowałyśmy się i każda postanowiła robić co chce. Meg poszła poszperać troche w necie, Emi włączyłą sobie TV, a ja wyszłam obczaić teren. Mieszkałyśmy na piątym piętrze i jak to ja fajtłapa schodząc, potknęłam się o schodek i upadłam.
- Nic ci nie jest ? - spytał mnie jakiś chłopak i podał mi rękę.
- Nie, dzięki, że pytasz. - skorzystałam z pomocy i złapałam jego dłoń. Nie widziałam zbytnoi twarzy, gdyż zakręciło mi się w głowie
- Nie ma za co, polecam się na przyszłość. - zaśmiał się, muszę przyznać, że miał bardzo uroczy śmiech. - Tak wogóle to jestem Zayn, a ty ?
- Miło mi, ja mam na imię Jenny - uśmiechnęłam się
- Więc Jenny, masz może ochotę się ze mną przejść ? - zapytał tym swoim boskim głosem.
W tym momencie przestała mnie boleć głowa i ujrzałam wysokiego mulata z pięknymi piwnymi oczami. Nie należałam do grupy ludzi, która wszystkim ufa, ale postanowiłam zaryzykować i pokiwałam twierdząco głową. A co mi tam, w końcu jestem w Londynie, raz się żyje.

                                                                             *

Znajdowaliśmy się w parku. Na początku nie śmiało rozmawialiśmy, ale potem gadaliśmy tak, jakbyśmy się znali od lat. Opowiadaliśmy swoje historie z dzieciństwa i różne tam takie "przygody". W niektórych rzeczach Zayn był podobny do mnie. Doszłam do wniosku, że sporo rzeczy nas łączyło. Dochodziła godzina 18.00.
- No to ja już będę się zbierać. - uśmiechnęłam się do bruneta.
- Poczekaj, idę z tobą, w końcu mieszkamy w tym samym hotelu. - wyszczerzył swoje białe zęby.
Po niedługim czasie byliśmy już w naszym miejscu zamieszkania. Wchodziliśmy po schodach powoli, gdyż świetnie nam się ze sobą gawędziło.
- To tutaj, mój apartament.
- Tutaj ? - zdziwił się
- No tak, a co ?
- Ja mieszkam na przeciwko - poruszył znacząco brwiami, na co ja parsknęłam śmiechem - A może dasz się wyciągnąć jutro na obiad do restauracji ?
- Hmmm, pomyślmy, zgodzić się czy nie - zachichotałam
- Proooooooszę. - złożył ręce i zrobił minę niczym kot ze Shreka.
- Okey, ale nie rób już takich oczu.
- Huraaaaa ! - krzyknął i zaczął tańczyć jak opentany co mnie śmieszyło - To będę po ciebie o 14.00 - rzekł, gdy już się uspokoił.
Ja tylko się uśmiechnęłam i weszłam do mieszkania. Za drzwiami czekała mnie burza pytań, na którą musiałam odpowiadać, gdyż w innym wypadku skutki mogły być wręcz brutalne.
- Co to za przystojniak? Jak ma na imię? Skąd go znasz? - spytała mnie na jednym wdechu ciekawska Meg.
- Ten przystojniak to Zayn i poznałam go przez swoją niezdarność. Schodziłam ze schodów i się potknęłam, a on mi pomógł wstać i zabrał mnie na spacer.
- Uuuuuuuuuuu, jak romantycznie. - zaśmiały się obie, a ja zrobiłam to samo. Trochę jeszcze pogadałyśmy, wskoczyłyśmy w piżamki i włączyłyśmy film. Oczywiście seans nie obył się bez bitwy na popcorn.

~ Oczami Zayna ~

Ale ona jest śliczna. Nie myślałem, że zgodzi się ze mną gdzieś się wybrać. Modliłem się tylko, żeby nie była jedną z tych "nawiedzonych" fanek. Wydawała się być bardzo miła i fajna. Najbardziej jednak mnie pociągała jej seksowność. Z moich myśli wyrwał mnie Niall chrupiący mi nad uchem.
- Co tak kontemplujesz stary ?
- A co nie moge pomyśleć sobie ?
- Możesz jak najbardziej, ale moge wiedzieć o czym ty tak myślisz ? Bo jesteś czerwony jak burak - zaśmiał  się blondyn.
- O jedzeniu, Niall, o jedzeniu . - chciałem spławić ciekawskiego, ale nie potrzebnie wspominałem o jedzeniu.
- Ty nie podwalaj się do mojej kobitki! Chcesz na solówe ? - zapytał z poważną miną co przeraziło mnie trochę.
- Niall uspokój się, daj w spokoju pomyśleć Zaynowi o nowej sąsiadce - uśmiechnął się chytro Louis, a ja wytrzeszczyłem na niego oczy.
- O czym ty mówisz wogóle ?!
- Nie wykręcisz się tak łatwo nasz słodki bruneciku, widziałem jak zarywasz to nowej, seksi sąsiadeczki - zachichotał. Zaczęliśmy gadać, reszta chłopaków się przyłączyła i moje zauroczenie wyszło na jaw. Potem postanowili już mnie nie męczyć i poszliśmy spać, gdyż byliśmy wykończeni rannym uciekaniem przed fankami.
________________________________________________
Napisałam drugi rozdział. Starałam się i mam nadzieję, że się spodoba. Obiecuję, że trzeci będzie jeszcze lepszy. =D

niedziela, 1 kwietnia 2012

Rozdział 1
~ Oczami Jenny ~
Nareszcie wakacje! Mimo, że rok szkolny nie był taki zły to oczekiwałam upragnionego szaleństwa. Mam zamiar je przeżyć bez ograniczania się.
- No to co dziewczyny robimy dzisiaj imprezkę ? - zwróciłam się z entuzjazmem do Emily i Meghan
- Pewnie, że tak - wykrzyczały z radością
- Oczekiwałam takiej odpowiedzi - zaśmiałam się
- Ale robimy ją u ciebie - odparła z uśmiechem na twarzy Emi
- Dobra mi pasuje, ale wiecie trzeba by zaprosić ludzi, a ja nie lubie rozmawiać z tymi zwierzętami - skrzywiłam się lekko, na co one wybuchły śmiechem
- No to zmiana planów, idziemy na imprezę do klubu - zarządziła Meg
- Odrazu lepiej! No to widzimy się o 20.00 - pożegnałam się i poszłam do domu
                                                               
                                                                        *

- Mamooo, już jestem! - wykrzyczałm na całe mieszkanie
- Dobrze się składa, że już przyszłaś bo mam dla ciebie niespodziankę.
Zdziwiłam się widząc mamę całą rozpromienioną. Rzadko była w tak dobry humorze.
- Co to za niespodzianka ?
- Skończyłaś już gimnazjum, więc uznałam, że mogę pozwolić, żebyś ... - przerwała, żeby podtrzymać mnie w niepewności - ... żebyś mogła polecieć do Londynu !
Przez chwilę stałam osłupiona tym co usłyszałam. Potem doszłam do siebie i rzyciłam się jej na szyję. Dziękowałam i dziękowałam chyba przez 15 minut. Wiedziała, że to jest moje marzenie, nie myślałam, że kiedyś pozwoli mi je spełnić. Po czułościach zadzwoniłam do Emily i Meghan, żeby podzielić się z nimi naszą przyszłością.

~ Oczami Meghan ~
Trzeba by iść na zakupy skoro dzisiaj impreza. Kompletnie nie mam się w co ubrać. Miałam już wychodzić, ale nagle zadzwoniła Jenn.
- Vas happenin girl ? - zaśmiałam się
- Nie zgadniesz co mam tobie do powiedzenia!
- Wygrałaś w lotto ?
- Nie
- Dostałaś jednorożca ?
- Nie... ale chciałabym, hahaha
- No to dawaj, zaskocz mnie.
- Jedziemy na wakacje do Londynu !
Po tych słowach zaczęłam piszczeć z radości. Myślałam, że za raz sąsiedzi przyjdą sprawdzić co się stało.
Naszczęście nikt nie przyszedł.
- Może spotkamy One Direction - na tę myśl zaczęły mi nogi mięknąć, rozmawiać z najsłodszymi chłopakami na ziemi.
- Fajnie by było, ale dobrze wiesz, że to prawie nierealne.
- Wiesz... marzenia się spełniają - uśmiechnęłam się sama do siebie. Trzeba jeszcze powiadomić Emi.
- To zadzwoń do niej, ja już muszę kończyć.
- Okey, ale zaczekaj !
- Co ?
- Kiedy odlatujemy ?
- Jutro po południu.
- Yeaah! No to papa.
W oczach z tego szczęścia miałam łzy, nie myślałam, że te wakacje będą tak odjechane. Wzięłam telefon i wykręciłam numer do Emily.

~ Oczami Emily ~

Spałam sobie spokojnie, gdy nagle usłyszłam mój dzwonek " What Makes You Beautiful ". Odebrałam i krzyknęłam do telefonu :
- Kto śmie mnie budzić w środku nocy ?!
- Hahaha, jeśli 16.20 to dla ciebie środek nocy to ja nie wiem jak ty pójdziesz na disco o 20.00 .
- Aaaa coś się wymyśli, no co tam masz ważnego do powiedzenia, że mnie budzisz ?
- Jedziemy do Londynuuu! Czy to wystarczająco ważny powód ?
- Aaaaaaa, tak, tak, tak, taaaaaak!
- Ałaa, moje uszy !
- Sorki, ale cieszę się tak baaaardzo.
- Wiem ja też, ale nie niszczę nikomu słuchu.
- Oj no przepraszam, kiedy lecimy ?
- Jutro po południu.
- No to w takim razie wypadało by pójść na zakupy, przecież nie pokażemy się tak w Londynie.
- To widzimy się o ... 17.00 ?
- Spoko, pójdziemy jeszcze po drodze po Jenny.
- Do zobaczenia !
- Narazie !
Rzuciałam telefon na sofe i zaczęłam skakać, krzyczeć i tańczyć po całym pokoju.
                                                             
                                                                        *

Stałam pod drzwiami Meg dobre 15 minut, a ona nie raczyłą jeszcze wyjść. Waliłam w nie, az w końcu otworzyły się, a ona wyszła.
- Co żeś tak długo robiłam - spytałam lekko zdenerwowana.
- Przepraszam. uznajmy to za rewanż za zniszczenie mi słuchu.
- Niech ci będzie.
Odpuściłam i ruszyłyśmy w stronę domu Jenn. W czasie, gdy szłyśmy rozmawiałyśmy o tym jak to będzie świetnie w Londynie.

~ Oczami Jenny ~
Siedziałam w salonie i rozmyślałam dopóki nie rozległo się walenie do drzwi.
- Kto tam ?
Jako, że nie dostałam odpowiedzi to byłam zmuszona do podniesienia się i otworzenia drzwi.
- To myyyy ! - wykrzyczały dziewczyny - Ubieraj się dziewczyno, idziemy na miasto się obkupić
- Dobra, ale poczekajcie chwilę.
- Okej - weszły do mieszkania i rozsiadły się na fotelach
Po pięciu minutach byłam gotowa.
- To co idziemy ?
Wstały i udaliśmy się do centrum handlowego.
                                                                   
                                                                       *

O 21.00 byłam już w domu. Zakupy jak najbardziej udane. Chyba taszczyłam ze sobą 5 toreb. Wykończyło mnie chyba to kupowanie bo poczułam ogromne zmęczenie. W jednej chwili umyłam się i wskoczyłam do łóżka. Ciężko mi było zaśnąć, mimo że oczy miałam już zamknięte i byłam potwornie zmęczona. Cały czas myślałam o jutrzejszym dniu. Byłam tak podekscytowana, że zasnęłam dopiero o 24.00. Śniło mi się, że mieszkamy razem z chłopakami z 1D i chodzę z Zaynem. Szkoda, że to tylko moje sny, a nie prawda.

_____________________________________________________________________

Dobra pierwszy rozdział jest. Mam nadzieję, że spodobał się wam. Jeśli czytacie mojego bloga to zostawcie po sobie jakiś ślad. W czwartek, albo piątek dodam może drugi rozdział.