poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Rozdział 2

~ Oczami Jenny ~


Nie śpie już chyba od 4.00. Jestem tak podjarana tym lotem, że o Bożeee. Dobra jest 7.00, więc trzeba zacząć się przygotowywać. Spakowałam się wczoraj, a dzisiaj wystarczy to, że się ubiorę. Nałożyłam na siebie moje ulubione niebieskie rurki, t-shirt z flagą UK i kochane dunky. Włączyłam laptopa i zalogowałam się na twittera. Od samego rana wszędzie piszą o 1D. Mają w tym tygodniu koncert w Madison Square Garden i każdy się tym jara. Ja również jestem fanką, ale nie odbija mi aż tak na ich punkcie. Poprostu lubię ich muzykę. Przecież oprócz tego, że są sławni, to zwykłe chłopaki.
- Kochanie, zejdź na śniadanie - krzyknęła mama z dołu.
Jak zobaczyłam talerz naleśników odrazu mój brzuch się ucieszył. Były przeeeeepyszne.
- Mamo, bo ja się tak zastanawiałam... mam bilety na lot, a pieniądze na dalszą podróż skąd mam wziąć ?
- No przecież ci dam - odparła spokojnie
- A tak z ciekawości to ile ?
- Myślałam dać tobie jakieś 10 000 euro.
- 10 000 euro ?! - zakrztusiłam się aż ze zdziwienia i wytrzeszczyłam oczy na swoją rodzicielkę
- Okey, skoro tyle to dla Ciebie mało, to niech będzie 20 000 euro, ale ani grosza więcej.
- Aaaaaaaaa! Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękujęęęę ! - ucałowałam ją i wybiegłam z domu

                                                                    *

~ Oczami Emily ~

Obudziłam się w świetnym humorze. No to dzisiaj Londyn. Na samą myśl o tym, na twarzy pojawił mi się banan. Włączyłam 4fun.tv, żeby posłuchać sobie muzyki. Akurat leciało WMYB, więc zaczęłam tańczyć i śpiewać. W moim przypadku śpiew to darcie się na całą chate, a taniec to wykonywanie jakiś dziwnych ruchów. Moje " wielkie show " przerwała wbiegająca do pokoju Jenny.
- Ej, ale mogłabyś czasami pukać.
- Sorrsy, ale jakoś tak samo wyszło. - uśmiechnęła się
- Dobra tam, co tam powiesz ?
- Mam 20 000 euro na wyjazd, uwierzysz ?!
- WTF ?!
- Też się zdziwiłam, ale z grzeczności nie będę się sprzeczać - uśmiechnęłam się szatańsko
- Woooooooow, zaszalała kobieta.
- Oj tam, oj tam, raz niech się poświęci. Chodźmy do Meghan.

                                                                      *

Weszłyśmy po cichu do domu naszej kochanej Megi i udałyśmy się do jej pokoju.
- Meghan pobudka! - krzyknęła Jenny
- Pacz no jak ona słodko śpi - wymieniliśmy porozumiewawcze spojrzenia.
- Myślisz o tym samym co ja ? - poruszyła brwiami Jenn
- Pewnie, że tak - uśmiechnęłam się cwaniacko
- To ja idę do łazienki. - zachichotała.
Za pięć minut wróciła z kubkiem pełnym zimnej wody.
- Daj ja chcę !
- Ok, masz - oddała mi narzędzie naszej zbrodni, a ja wylałam wodę prosto na twarz śpiącej istoty.
-Aaaaaaa, zimnoooo ! - krzyczała oburzona dziewczyna. - Jesteście nienormalne !
- Też Cię kochamyyy ! - powiedziałyśmy i przytuliłyśmy ją, na co ona wywróciła oczami i zaczęła się śmiać.

~ Oczami Meghan ~
Super 8.00 rano, a ja zostałam oblana wodą. Czemu ludzie używają tak derastycznych środków?! Jakby nie było nic łagodniejszego.
- Nie mogłyście już lepiej zwalić mnie z łóżka ?!
- Yyyy... nieee. - powiedziały przez śmiech. - Ubieraj się, Londyn na nas czeka.
- Może sobie jeszcze poczekać. Jak kocha to nie odejdzie.
- Hahahahahaha !
- No co? Chciałyście, żebym uważała na polskim to uważałam, a teraz macie skutki ! Dobra to ja idę się ogarnę troche.
Włożyłam czarne leginsy, czerwoną tunikę, białę conversy i uczesałam się w kucyk.
- To gdzie się wybieramy? - zwróciłam się do dziewczyn
- Skoro niedługo odlatujemy to może przejdziemy się w nasze ulubione miejsce - zaproponowała Jenn
- Świetny pomysł- odparłam razem z Emily.
Udałyśmy się nad małe jeziorko położone koło lasu. Zawsze się tam wybierałyśmy kiedy któraśz nas miała doła. Mogłyśmy się tam wyciszyć i pomyśleć nad swoimi problemami. Siedziałyśmy tam i rozmawiałyśmy, aż się zorientowałyśmy, że dochodzi 13.00.
- Trzeba się zbierać. Nasza przyszłość wzywa. - uśmiechnęłam się do moich best friends.
Wstałyśmy i poszła każda do swojego domu.

                                                                        *

~ Oczami Jenny ~


Godzine później byłyśmy już na lotnisku. Żegnałyśmy się ze swoją rodziną ze łzami w oczach. Mimo tego, że denerwowali nas rodzice to wiedziałyśmy, że będzie nam ich brakować.
- Muszę już iść bo zaraz samolot startuje, pa mamo. - ucałowałam ją i odeszłam z daleka jeszcze usłyszałam
- Trzymaj się, będę do ciebie dzwonić co jakiś czas.
Dołączyłam do dziewczyn i wsiadłyśmy do samolotu.
- Wolność ! - krzyknęłyśmy, gdy byłyśmy już w środku.
Całą drogę śmiałyśmy się i wygłupiałyśmy. Ogólnie cały czas było wesoło.
- Za pięc minut podejdziemy do lądowania, proszę zapiąć pasy. - usłyszałam głos stewardessy.
- Nie mogę się już doczekac balang w tych odjazdowych klubach. - powiedziała podekscytowana Emily.
Całą naszą trójkę kręciły imprezy i różne tego typu rzeczy, więc po słowach wypowiedzianych przez dziewczynę zaczęłyśmy wszytskie rozmyślać co będziemy robić, gdzie będziemy spędzać czas itp. Po wyjściu z samolotu Meg zadzwoniła po taksówkę. Samochód pojawił się w przeciągu 5 minut.
- Poprosimy na Rowling Stone 27. - zwróciłam się do kierowcy.
- Już się robi, drogie panie. - odpowiedział z uśmiechem.
Wydawał się być bardzo miły jak na moje oko, ale przerażały mnie jedynie te jego wąsiskaaaaa >.<
Piętnaście minut później byłyśmy w miejscu, gdzie miałyśmy zamiar się zatrzymać. Hotel był wkoło otoczony grupami dziewczyn.
- Co tu się dzieje ? - popatrzyłam na dziewczyny z miną WTF.
One na to jedynie wzruszyły ramionami. Wzięłyśmy walizki, przepchnęłyśmy się przez tłum i weszłyśmy do budynku.

~ Oczami Emily ~
Po zobaczeniu hotelu byłam wniebowzięta, a gdy weszłam do środka to już wogóle. To co się działo było jak sen. Będziemy mieszkać w najbardziej zajebistym i oczywiście najdroższym hotelu w Londynie.
- Tu jest cudownie ! - wykrzyczałam, ludzie zaczęli się na mnie gapić, a moje przyjaciółki wybuchły śmiechem. Jenny była rozsądniejszą
 i bardziej poważną dziewczyną niż ja czy Meghan. Więc to jej przypadł "zaszczyt" zameldowania nas. Zabrała klucze i poszłyśmy do naszego apartamentu. Kiedy otworzyłyśmy drzwi, szczęki nam opadły. Pokoje były nieziemskie. Zwłaszcza moje ulubione miejsce - łazienka.
- Czuję, że te wakacje będą wprost wyjebane w kosmos. - powiedziałam z bananem na twarzy.

~ Oczami Jenny ~

Rozpakowałyśmy się i każda postanowiła robić co chce. Meg poszła poszperać troche w necie, Emi włączyłą sobie TV, a ja wyszłam obczaić teren. Mieszkałyśmy na piątym piętrze i jak to ja fajtłapa schodząc, potknęłam się o schodek i upadłam.
- Nic ci nie jest ? - spytał mnie jakiś chłopak i podał mi rękę.
- Nie, dzięki, że pytasz. - skorzystałam z pomocy i złapałam jego dłoń. Nie widziałam zbytnoi twarzy, gdyż zakręciło mi się w głowie
- Nie ma za co, polecam się na przyszłość. - zaśmiał się, muszę przyznać, że miał bardzo uroczy śmiech. - Tak wogóle to jestem Zayn, a ty ?
- Miło mi, ja mam na imię Jenny - uśmiechnęłam się
- Więc Jenny, masz może ochotę się ze mną przejść ? - zapytał tym swoim boskim głosem.
W tym momencie przestała mnie boleć głowa i ujrzałam wysokiego mulata z pięknymi piwnymi oczami. Nie należałam do grupy ludzi, która wszystkim ufa, ale postanowiłam zaryzykować i pokiwałam twierdząco głową. A co mi tam, w końcu jestem w Londynie, raz się żyje.

                                                                             *

Znajdowaliśmy się w parku. Na początku nie śmiało rozmawialiśmy, ale potem gadaliśmy tak, jakbyśmy się znali od lat. Opowiadaliśmy swoje historie z dzieciństwa i różne tam takie "przygody". W niektórych rzeczach Zayn był podobny do mnie. Doszłam do wniosku, że sporo rzeczy nas łączyło. Dochodziła godzina 18.00.
- No to ja już będę się zbierać. - uśmiechnęłam się do bruneta.
- Poczekaj, idę z tobą, w końcu mieszkamy w tym samym hotelu. - wyszczerzył swoje białe zęby.
Po niedługim czasie byliśmy już w naszym miejscu zamieszkania. Wchodziliśmy po schodach powoli, gdyż świetnie nam się ze sobą gawędziło.
- To tutaj, mój apartament.
- Tutaj ? - zdziwił się
- No tak, a co ?
- Ja mieszkam na przeciwko - poruszył znacząco brwiami, na co ja parsknęłam śmiechem - A może dasz się wyciągnąć jutro na obiad do restauracji ?
- Hmmm, pomyślmy, zgodzić się czy nie - zachichotałam
- Proooooooszę. - złożył ręce i zrobił minę niczym kot ze Shreka.
- Okey, ale nie rób już takich oczu.
- Huraaaaa ! - krzyknął i zaczął tańczyć jak opentany co mnie śmieszyło - To będę po ciebie o 14.00 - rzekł, gdy już się uspokoił.
Ja tylko się uśmiechnęłam i weszłam do mieszkania. Za drzwiami czekała mnie burza pytań, na którą musiałam odpowiadać, gdyż w innym wypadku skutki mogły być wręcz brutalne.
- Co to za przystojniak? Jak ma na imię? Skąd go znasz? - spytała mnie na jednym wdechu ciekawska Meg.
- Ten przystojniak to Zayn i poznałam go przez swoją niezdarność. Schodziłam ze schodów i się potknęłam, a on mi pomógł wstać i zabrał mnie na spacer.
- Uuuuuuuuuuu, jak romantycznie. - zaśmiały się obie, a ja zrobiłam to samo. Trochę jeszcze pogadałyśmy, wskoczyłyśmy w piżamki i włączyłyśmy film. Oczywiście seans nie obył się bez bitwy na popcorn.

~ Oczami Zayna ~

Ale ona jest śliczna. Nie myślałem, że zgodzi się ze mną gdzieś się wybrać. Modliłem się tylko, żeby nie była jedną z tych "nawiedzonych" fanek. Wydawała się być bardzo miła i fajna. Najbardziej jednak mnie pociągała jej seksowność. Z moich myśli wyrwał mnie Niall chrupiący mi nad uchem.
- Co tak kontemplujesz stary ?
- A co nie moge pomyśleć sobie ?
- Możesz jak najbardziej, ale moge wiedzieć o czym ty tak myślisz ? Bo jesteś czerwony jak burak - zaśmiał  się blondyn.
- O jedzeniu, Niall, o jedzeniu . - chciałem spławić ciekawskiego, ale nie potrzebnie wspominałem o jedzeniu.
- Ty nie podwalaj się do mojej kobitki! Chcesz na solówe ? - zapytał z poważną miną co przeraziło mnie trochę.
- Niall uspokój się, daj w spokoju pomyśleć Zaynowi o nowej sąsiadce - uśmiechnął się chytro Louis, a ja wytrzeszczyłem na niego oczy.
- O czym ty mówisz wogóle ?!
- Nie wykręcisz się tak łatwo nasz słodki bruneciku, widziałem jak zarywasz to nowej, seksi sąsiadeczki - zachichotał. Zaczęliśmy gadać, reszta chłopaków się przyłączyła i moje zauroczenie wyszło na jaw. Potem postanowili już mnie nie męczyć i poszliśmy spać, gdyż byliśmy wykończeni rannym uciekaniem przed fankami.
________________________________________________
Napisałam drugi rozdział. Starałam się i mam nadzieję, że się spodoba. Obiecuję, że trzeci będzie jeszcze lepszy. =D

niedziela, 1 kwietnia 2012

Rozdział 1
~ Oczami Jenny ~
Nareszcie wakacje! Mimo, że rok szkolny nie był taki zły to oczekiwałam upragnionego szaleństwa. Mam zamiar je przeżyć bez ograniczania się.
- No to co dziewczyny robimy dzisiaj imprezkę ? - zwróciłam się z entuzjazmem do Emily i Meghan
- Pewnie, że tak - wykrzyczały z radością
- Oczekiwałam takiej odpowiedzi - zaśmiałam się
- Ale robimy ją u ciebie - odparła z uśmiechem na twarzy Emi
- Dobra mi pasuje, ale wiecie trzeba by zaprosić ludzi, a ja nie lubie rozmawiać z tymi zwierzętami - skrzywiłam się lekko, na co one wybuchły śmiechem
- No to zmiana planów, idziemy na imprezę do klubu - zarządziła Meg
- Odrazu lepiej! No to widzimy się o 20.00 - pożegnałam się i poszłam do domu
                                                               
                                                                        *

- Mamooo, już jestem! - wykrzyczałm na całe mieszkanie
- Dobrze się składa, że już przyszłaś bo mam dla ciebie niespodziankę.
Zdziwiłam się widząc mamę całą rozpromienioną. Rzadko była w tak dobry humorze.
- Co to za niespodzianka ?
- Skończyłaś już gimnazjum, więc uznałam, że mogę pozwolić, żebyś ... - przerwała, żeby podtrzymać mnie w niepewności - ... żebyś mogła polecieć do Londynu !
Przez chwilę stałam osłupiona tym co usłyszałam. Potem doszłam do siebie i rzyciłam się jej na szyję. Dziękowałam i dziękowałam chyba przez 15 minut. Wiedziała, że to jest moje marzenie, nie myślałam, że kiedyś pozwoli mi je spełnić. Po czułościach zadzwoniłam do Emily i Meghan, żeby podzielić się z nimi naszą przyszłością.

~ Oczami Meghan ~
Trzeba by iść na zakupy skoro dzisiaj impreza. Kompletnie nie mam się w co ubrać. Miałam już wychodzić, ale nagle zadzwoniła Jenn.
- Vas happenin girl ? - zaśmiałam się
- Nie zgadniesz co mam tobie do powiedzenia!
- Wygrałaś w lotto ?
- Nie
- Dostałaś jednorożca ?
- Nie... ale chciałabym, hahaha
- No to dawaj, zaskocz mnie.
- Jedziemy na wakacje do Londynu !
Po tych słowach zaczęłam piszczeć z radości. Myślałam, że za raz sąsiedzi przyjdą sprawdzić co się stało.
Naszczęście nikt nie przyszedł.
- Może spotkamy One Direction - na tę myśl zaczęły mi nogi mięknąć, rozmawiać z najsłodszymi chłopakami na ziemi.
- Fajnie by było, ale dobrze wiesz, że to prawie nierealne.
- Wiesz... marzenia się spełniają - uśmiechnęłam się sama do siebie. Trzeba jeszcze powiadomić Emi.
- To zadzwoń do niej, ja już muszę kończyć.
- Okey, ale zaczekaj !
- Co ?
- Kiedy odlatujemy ?
- Jutro po południu.
- Yeaah! No to papa.
W oczach z tego szczęścia miałam łzy, nie myślałam, że te wakacje będą tak odjechane. Wzięłam telefon i wykręciłam numer do Emily.

~ Oczami Emily ~

Spałam sobie spokojnie, gdy nagle usłyszłam mój dzwonek " What Makes You Beautiful ". Odebrałam i krzyknęłam do telefonu :
- Kto śmie mnie budzić w środku nocy ?!
- Hahaha, jeśli 16.20 to dla ciebie środek nocy to ja nie wiem jak ty pójdziesz na disco o 20.00 .
- Aaaa coś się wymyśli, no co tam masz ważnego do powiedzenia, że mnie budzisz ?
- Jedziemy do Londynuuu! Czy to wystarczająco ważny powód ?
- Aaaaaaa, tak, tak, tak, taaaaaak!
- Ałaa, moje uszy !
- Sorki, ale cieszę się tak baaaardzo.
- Wiem ja też, ale nie niszczę nikomu słuchu.
- Oj no przepraszam, kiedy lecimy ?
- Jutro po południu.
- No to w takim razie wypadało by pójść na zakupy, przecież nie pokażemy się tak w Londynie.
- To widzimy się o ... 17.00 ?
- Spoko, pójdziemy jeszcze po drodze po Jenny.
- Do zobaczenia !
- Narazie !
Rzuciałam telefon na sofe i zaczęłam skakać, krzyczeć i tańczyć po całym pokoju.
                                                             
                                                                        *

Stałam pod drzwiami Meg dobre 15 minut, a ona nie raczyłą jeszcze wyjść. Waliłam w nie, az w końcu otworzyły się, a ona wyszła.
- Co żeś tak długo robiłam - spytałam lekko zdenerwowana.
- Przepraszam. uznajmy to za rewanż za zniszczenie mi słuchu.
- Niech ci będzie.
Odpuściłam i ruszyłyśmy w stronę domu Jenn. W czasie, gdy szłyśmy rozmawiałyśmy o tym jak to będzie świetnie w Londynie.

~ Oczami Jenny ~
Siedziałam w salonie i rozmyślałam dopóki nie rozległo się walenie do drzwi.
- Kto tam ?
Jako, że nie dostałam odpowiedzi to byłam zmuszona do podniesienia się i otworzenia drzwi.
- To myyyy ! - wykrzyczały dziewczyny - Ubieraj się dziewczyno, idziemy na miasto się obkupić
- Dobra, ale poczekajcie chwilę.
- Okej - weszły do mieszkania i rozsiadły się na fotelach
Po pięciu minutach byłam gotowa.
- To co idziemy ?
Wstały i udaliśmy się do centrum handlowego.
                                                                   
                                                                       *

O 21.00 byłam już w domu. Zakupy jak najbardziej udane. Chyba taszczyłam ze sobą 5 toreb. Wykończyło mnie chyba to kupowanie bo poczułam ogromne zmęczenie. W jednej chwili umyłam się i wskoczyłam do łóżka. Ciężko mi było zaśnąć, mimo że oczy miałam już zamknięte i byłam potwornie zmęczona. Cały czas myślałam o jutrzejszym dniu. Byłam tak podekscytowana, że zasnęłam dopiero o 24.00. Śniło mi się, że mieszkamy razem z chłopakami z 1D i chodzę z Zaynem. Szkoda, że to tylko moje sny, a nie prawda.

_____________________________________________________________________

Dobra pierwszy rozdział jest. Mam nadzieję, że spodobał się wam. Jeśli czytacie mojego bloga to zostawcie po sobie jakiś ślad. W czwartek, albo piątek dodam może drugi rozdział.